Rodzina Państwa Strzeszyńskich – odcinek III

Rodzina Państwa Strzeszyńskich -życie w odcinkach (III)

Strzeszyn. To tu na jednej z ulic mieszka rodzina Państwa Strzeszyńskich (On, Ona i Synalek). Może to Twoi sąsiedzi? Może mijasz ich codziennie w Chacie Polskiej? A może spotykacie sie czasem w poczekalni w Hipokratesie? A może autorka tej opowieści bacznie Ciebie i Twoją rodzinę obserwuje i właśnie Was uczyniła głównymi bohaterami? A może każdy z nas po trochu nimi jest? Może w Rodzinie Strzeszyńskich odkryje swoje historie? Zapraszamy zatem do opowieści Pani Strzeszyńskiej…

- Wiesz, ciężko jest być grzecznym….- powiedział niedawno Synalek.

- Co znowu przeskrobałeś, hmm? – pytam.

- No nie wiem – usłyszałam odpowiedź ostatnio nagminnie wykorzystywaną.

- Jak to nie wiesz? Pomyśl… – naciskam go dalej.

- No mówiłem brzydkie wylazy….- przypomniał sobie nagle mój syn.

- Brzydkie czyli jakie? – dociekam, choć może niepotrzebnie.

Po chwili wahania i zastanowienia Pimporak mówi:

- No po plostu wszystko o dupie mówiłem… Wszystko…

- ???

- I jeszcze… – zaczyna Młody.

- To nie wszystko? – z przerażeniem pytam.

- Chlapałem też wodą w łazience, wszędzie ją lozlewałem…

- A wiesz, że wodę trzeba szanować, że biedne dzieci

w Afryce nie mają jej prawie wcale… Nie można dla zabawy tej wody rozlewać bo na Ziemi jest jej mało i musi wystarczyć dla wszystkich.

- Wiesz co to jest ekologia? – pytam znienacka mojego prawie czterolatka domyślając się, że pewnie po raz pierwszy słyszy to słowo, ale jednocześnie nie mogąc doczekać się jak sobie z tym pytaniem poradzi.

Młody myśli chwilę i nagle z przekonaniem mówi:

- Wiem! To jest taka bardzo ciężka praca!

- No tak, można tak powiedzieć…Żeby dbać o naszą planetę trzeba faktycznie codziennie ciężko pracować:

nie rozlewać wody, nie śmiecić w lesie, gasić światło jak się wychodzi z pokoju…- mój wywód został przerwany przez naszego psa – Faflaka, który dopominał się zdecydowanie wyjścia. Pan Strzeszyński, ja i Młody poszliśmy na spacer w stronę Koszalińskiej, gdzie – jeszcze do niedawna – niezagospodarowane polany obok ogródków działkowych zaczęły zapełniać się nowymi domami a tuż obok nich dzikimi wysypiskami śmieci. Czego też tam człowiek nie znajdzie…I kanapa i telewizor i stara pralka…

I jak tu mówić dziecku o ekologii kiedy, w wydawało by się cywilizowanym miejscu, spotyka się dowód elementarnej ekoignorancji?

- Panowie tu naśmiecili! Byli niegrzeczni! – stwierdziło nasze dziecko.

Nie wiem dlaczego utożsamiło ten śmietnik z płcią męską, ale może po prostu oceniło wagę śmieciowych “skarbów” uznając, że kobieta jednak nie dałaby rady…

Wieczorem, bojąc się co będzie znowu w przedszkolu, wykąpanemu już Synalkowi przygotowałam pogadankę o grzecznym zachowaniu. Wydawało mi się, że wyjątkową bo angażującą dziecko.

- Synku wiesz co to jest złe zachowanie? Wiesz co robią niegrzeczne dzieci? – pytam.

- No niszczą wszystko, biją, mówią brzydkie wylazy, śmiecą, rozlewają wodę… – wymienia młody a mnie cieszy, że może coś zostało w małej głowie z poprzedniej rozmowy.

- No i co jeszcze?

- Jeszcze rozwalają zabawki i plują zupą, biegają po sali i budzą dzieci w przedszkolu – młody rozkręca się coraz bardziej.

- Dobrze… Czyli wiesz co to jest niegrzeczne zachowanie.

To powiedz teraz co robią grzeczne dzieci?

Młody myśli intensywnie i długo, ja czekam cierpliwie aż w końcu słyszę zmartwiony głosik:

- One nic nie lobią….po plostu nic…

I kto by tam wybierał tę drugą, nudną opcję. Całą moją pogadankę szlag trafił.

Pani Strzeszyńska

Dodaj komentarz